Nigdy nie widziałem tak niebieskiego nieba we Wrocławiu w zimę. Co prawda piździło strasznie ale nadal siedziałem na tarasie, no a raczej w oknie. Miałem idealny widok na Getto na Brochowie gdzie mieszkałem. Przy bramach wisiały buty czyli gdzieś tam jest diler, albo tam sprzedaje. Nie daleko była podstawówka do której chodziłem z Kubą. No właśnie, Kuba. Jedyny Skin który mnie nie wkurwia. Mimo wszystko to mój najlepszy przyjaciel, znam go od 1 klasy wszystko zawsze robiliśmy razem i wiele się nie zmieniło. Skąd znamy Skejta? W 3 klasie podstawówki doszedł do nas Maks który nie rozstawał się ze swoją deską, z miłości do deski przypominał trochę tego kujona z kreskówki Ed, Edd i Eddy. Znów rzeczy w salonie latają, czyli ojciec znów awanturę robi. Ha, jaki ojciec, facet mojej matki. Mieszkam z tym chujem i z matką, mój prawdziwy ojciec zmarł zanim się urodziłem, ponoć zawał. Matki nienawidzę bo sprowadziła tego chuja do domu. Wyszedłem z pokoju bo nie miałem zamiaru spędzić w domu całego dnia, matka poszła do pracy a na kanapie siedział oczywiście zalany Skurwysyn.
-Ooo, a do kąt to bachorze?
-Nie twoja sprawa.
-Nie pyskuj do mnie, gówniarzu, bo to się źle dla ciebie skończy!
-Grozisz mi?
-Brawo, jednak potrafisz używać mózgu.
-Nie możesz mi nic zrobić.-on dość chaotycznie wstał z kanapy i podszedł do mnie kilka kroków, przez co ja odruchowo cofnąłem się do tyłu.
-Jesteś pewien że nie mogę ci nic zrobić? A komu byś to powiedział? Matce? Nawet by się nie wzruszyła.-miał racje, miała by na to wyjebane, wiem do czego jest zdolny, muszę coś wymyślić.
-Zgłosił bym cię na policje.
-Ha ha, na policję?! Kpisz sobie ze mnie? Sam miałeś problemy s policją, wydał bym cię że masz prochy.
-Skąd ty...
-Myślisz że nie wiem, nie dość że ćpasz to jeszcze sprzedajesz, ładnie się urządziłeś.-no to mam przejebane, on wie co ja robię więc ja nie mogę o nic go oskarżyć, usiadł znów, a ja wyszedłem jak najszybciej z domu i poszedłem na przystanek. Już sobie spokojnie słuchałem muzyki i nagle telefon mi zadzwonił.
-Skiner co ty kurwa znowu chcesz?
-Ej, stary gdzie ty jesteś?
-Na przystanku.
-Gdzie jedziesz?
-Do rynku.
-To zajebiście, ja jestem koło MC, spotkajmy się koło Galerii, za ile masz autobus?
-Już jedzie, a Maks jest z tobą?
-Taa, skręca kółko, dobra to jak będziesz już niedaleko to daj znać.
-Spoko, siema.
-Nara.
Będę miał co robić, i znów pewnie będzie : Ej daj łyka, ziom daj bucha, pożyczysz 5 zł?
W autobusie wszyscy się na mnie gapili co mnie wkurwiało.
Spokojnie, spokojnie, to nic. Powtarzałem cały czas w myślach i chuja to dawało.
-Na co się kurwa gapicie?! Za gapienie 5 zł!
Ooo i przestali. Wysłałem sms do Skinera że będę za 5 min.
Po chwili ci już tam byli.
-Rezel masz 5 zł?-typowy Maks, wiedziałem .
-Nie, ziom zawsze jak mnie widzisz to :masz 5 zł, masz 5 zł.
-Biedny Maks nie ma hajsu.
-Skiner, po co chciałeś się spotkać?
-Co już nie mogę z przyjacielem się spotkać?! Mam 3 bilety na zajebisty film!
-Jaki?
-Tylko mnie kochaj.
-Um...Pojebało cię?!
-Hahaha, gdybyś widział swoja minę xD jaja se robię, na Annabeth.
-To co innego, to idziemy?-Maks chyba śpi na stojąco, od dziś to koń.
-No...Maks kurwa nie spij!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz